Rozmawiamy o ACTA od kilku dni, podczas gdy prace nad tą przesuwającą granice wolności i własności umową trwały przeszło trzy lata. Trudno o lepszy przykład tego, ile zostało z ideału „rządów poprzez dyskusję”.
Bez otwartej debaty nie zachowamy naszej wolności. Jeśli tak istotne jak ACTA decyzje nie są publicznie dyskutowane, lecz ucierane w zaciszu rządowych i międzyrządowych gabinetów, to znaczy, że władza działa na zasadzie: o nas bez nas.
Republika rzymska nie skończyła się wraz z przekroczeniem przez Cezara Rubikonu, ale gdy Senat stał się rozprawiającą o marginaliach szopką, podczas gdy kluczowe decyzje podejmować zaczęły dyskretnie triumwiraty. Tak samo współczesna demokracja liberalna stanie się fikcją wtedy, gdy pozwolimy na rządy bez dyskusji.
Bartłomiej Radziejewski
Komentarz ukazał się w “Gazecie Polskiej Codziennie”, nr 117 – 27.01.2012



